Biuletyn Informacji Publicznej

 

 

INFORMACJE...

   AKTUALNOŚCI -  2007 WRZESIEŃ

V Festyn Archeologiczny Zbucz 2007.

- Festyn odbywa się w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa Kulturowego „Człowiek wieczny wędrowiec, tułacz” – powiedział Jerzy Maciejczuk, archeolog z wydziału ochrony zabytków w Białymstoku. - Ten obiekt, to Grodzisko i pobliskie cmentarzyska idealnie pasują do tematu. Człowiek przez tysiące lat wędrował poszukując tego miejsca na ziemi. Część naszych odległych przodków, znalazła swoje miejsce właśnie tutaj, a tegoroczne wykopaliska, zorganizowane przez Stowarzyszenie Dziedzictwo Podlasia miały wspaniały akcent, bo zaangażowano do nich młodzież.

Niemożliwe stało się realne. Poznajemy naszą historię w namacalny sposób. Tym bardziej, że w tym roku, po raz pierwszy w historii, w badaniach archeologicznych Dariusza Krasnodębskiego z Instytutu Archeologii i Etnografii PAN, wzięła udział młodzież regionu Puszczy Białowieskiej. Warsztaty zaczęły się prezentacjami w szkołach, w czerwcu. Uczestniczyło w nich blisko 200 młodych ludzi. Na przełomie sierpnia i września, w wykopaliskach z Dariuszem Krasnodębskim wzięło udział 30 uczniów z Czyż, Hajnówki i Orli.

- Jako pierwsza odkopałam pierwszą czaszkę – mówi Iwona Trochimiuk, uczennica Zespołu Szkół Zawodowych w Hajnówce. - Nie bałam się, jestem dumna że mogłam przyczynić się do przybliżenia naszej historii. Wszystko dzięki pani Joannie Korch, naszej nauczycielce historii.

- Wykopaliska, to nie sucha lekcja. Uczniowie mieli okazję dotknąć prawdziwej historii, uczestniczyć w tworzeniu faktów – tłumaczy Joanna Korch. - To bardzo ciekawa przygoda, która może zaowocować nowymi archeologami, badającymi nasze tereny. Warto odkryć to, co kryje nasza ziemia, bo często sami nie wiemy kim jesteśmy.

Dzięki wykopaliskom wiemy na pewno, że Puszcza Białowieska wcale nie jest taka dziewicza jak się powszechnie uważa. Ludzie mieszkali tu już nawet tysiąc lat temu i jeszcze wcześniej.

- Pochodzę ze Zbucza. Jako dziecko tu się bawiłem – opowiada Włodzimierz Wawreszuk z Hajnówki. - Zimą zjeżdżaliśmy na nartach, a latem, przy okazji uprawy pola, rolnicy wykopywali kości ludzkie. W niektórych miejscach zapadały się nasypy, ale nic nas nie straszyło. Dobrze, że archeolodzy odkryli naszą historię. Jestem dumny, że pochodzę z terenu tak dawno zamieszkałego. Teraz mój syn Paweł studiuje archeologię na Uniwersytecie Łódzkim. Może kiedyś i tu będzie kopał?

Kiedy 5 lat temu, młody wójt gminy Czyże zdecydował się na festyn archeologiczny w Zbuczu, chyba nikt się nie spodziewał, że impreza nabierze takiego rozmachu. Walki wojów, prezentacje zapomnianych zawodów, swojskie jadło, koncerty rodzimych zespołów folklorystycznych, stragany z bogactwem naszej kultury i sztuki, a nawet handel niewolnikami. Wszystko to na terenie Grodziska w Zbuczu, w szczerym polu, wśród świeżo skoszonego zboża.

- Bijemy się dość ostro. Wypadki się zdarzają. Dlatego na pokazach bitewnych korzystamy z broni drewnianej- tłumaczy Mariusz Opas „Kiernan” z bractwa „Celtica”. - Spośród wielu zaproszeń, wybieramy najciekawsze imprezy. Tutaj, w Zbuczu jest kolorowo, dużo grup wojów, a ludzie zainteresowani tym co robimy. Jesteśmy z niemal całej Polski, a przede wszystkim z Krakowa. Prezentujemy kulturę narodu celtyckiego, który rządził Europą, ale został podbity przez Rzymian i zepchnięty na wyspy brytyjskie. To nasi przodkowie. Na tych terenach znajdywane są dowody handlu z Celtami.

- W Zbuczu jesteśmy już trzeci rok. Dowiedzieliśmy się od kumpli z „Dębu Pomorza”. Chcieliśmy z nimi walczyć – wyjaśnia „Dobromir” Marek Korbut z grupy słowiańsko – wikińskiej „Winland” z Białegostoku. - Trzeba się napracować, żeby mieć taki strój i żeby być dopuszczonym do walki. To nasze hobby. Ktoś lubi znaczki, a my lubimy szykować stroje i walić się po łbach. Grupa wojów z Białegostoku liczy aż 35 osób. Niektórzy z nas już mają dzieci. Mój syn też będzie biegać z mieczem.

Wśród gości był Włodzimierz Cimoszewicz, który stara się o miejsce w przyszłym Senacie. - Długi czas interesowałem się historią osadnictwa na tych terenach, więc sporo wiem i nie jestem zaskoczony odkryciami, ale sposób pokazania historii w Zbuczu jest bardzo sympatyczny – powiedział Włodzimierz Cimoszewicz. - Na pewno wszyscy wyjdą z nową wiedzą.

- Festyn archeologiczny doskonale promuje nasz powiat – cieszy się Włodzimierz Pietroczuk, starosta hajnowski. - Pamiętam liczne wątpliwości, gdy wspólnie z wójtem przygotowywaliśmy pierwszy festyn. Okazuje się, że to wspaniała lekcja naszej historii. W codziennym pędzie zapominamy o tym, a tu budzą się przemyślenia.

V Festyn Archeologiczny w Zbuczu, to już kolejna impreza współorganizowana przez Lokalną Grupę Działania „Puszcza Białowieska”, która powstała w ramach Leader +. Zadaniem programu Leader + jest aktywizacja lokalnej społeczności. Wszystkich, którzy zamieszkują teren dziesięciu gmin euroregionu „Puszcza Białowieska”. - Nasze działania mają za zadanie promocję regionu i pokazanie lokalnej społeczności tego, co mają – tłumaczy Mirosław Stepaniuk, prezes Lokalnej Grupy Działania „Puszcza Białowieska” i Stowarzyszenia Dziedzictwo Podlasia. - Festyny były i będą organizowane. Nie samymi festynami można żyć. To przedsmak tego, co chcielibyśmy rozwijać, a chodzi o aktywność ludzi. Festyn w Zbuczu jest niepowtarzalny, bo organizowany w miejscu, które pozwala sięgnąć do korzeni i odtworzyć naszą historię. Staraliśmy się, aby młodzież dotykając szkieletów swoich przodków sprzed 400 lat, potrafiła zrozumieć, że my nie jesteśmy ot tak sobie skądś tam, tylko z konkretnego miejsca. Rozwijaliśmy kulturę i utrzymywaliśmy język. Na podstawie badań wykopaliskowych, jednoznacznie możemy stwierdzić skąd przyszliśmy i jaką gwarę podtrzymujemy. Archeolodzy nie związani z żadnymi układami politycznymi mówią, że jest to osadnictwo południowo – ukraińskie, z rejonu Wołynia, a gwara którą się posługujemy, to gwara języka ukraińskiego. Niestety ciągle jeszcze tkwimy we wcześniejszych uwarunkowaniach politycznych, socjotechnicznych, które wcale nie wynikają z prawdziwej historii tych terenów. Jeśli przy okazji festynów nie sięgniemy do prawdziwej historii, to nie uda nam się zachować tego, w co nasz region jest bogaty. Należy zrobić maksymalnie wszystko, aby zatrzymać proces degradacji kulturowej naszego dziedzictwa. To zadanie na wiele lat.

Lokalna Grupa Działania „Puszcza Białowieska” oraz Stowarzyszenie Dziedzictwo Podlasia, zaprasza do współpracy wszystkich zainteresowanych toponimami, czyli miejscową gwarą, odnawianiem starych sadów, warsztatami archeologicznymi, historią osadnictwa. Więcej informacji na stronach www.lgd-puszcza-bialowieska.pl, www.podlasie.org , a także w siedzibie lokalnej grupy działania przy ul. Parkowej w Hajnówce oraz w wydziale promocji starostwa powiatowego w Hajnówce.

Krystyna Kościewicz